szokujące wyznanie z doliny krzemowej

Szokujące wyznania pracowników Doliny Krzemowej









Pracownicy zatrudnieni przez potentatów branży informatyczno-technologicznej posyłają dzieci do szkół pozbawionych jakiegokolwiek zaplecza komputerowego. Szkoły zalecają przy tym także, by po godzinach zajęć szkolnych nie była prowadzona praca na komputerach – czytamy w The New York Times.

Tagi

Instytucje edukacyjne w USA śpieszą się z wprowadzaniem najnowocześniejszych rozwiązań technologicznych. Ogólnie panujący trend w szkolnictwie nawołuje do pełnej komputeryzacji, a nawet do wymiany tradycyjnych podręczników na tablety.

Tymczasem w Los Altos, w epicentrum technologicznego szaleństwa w kalifornijskiej Dolinie Krzemowej, znalazła się instytucja, która całkowicie odrzuciła najnowsze rozwiązania technologiczne. Władze szkoły wraz z rodzicami uznały, że komputery i edukacja nie idą w parze.

Instytucja Waldorfa, zarządzająca 160-cioma szkołami w USA, wyznaje filozofię, że wiedza najlepiej zostaje przekazana poprzez edukację ruchową i naukę opartą o kreatywne myślenie. Osoby popierające taki styl nauczania uważają, że komputery hamują rozwój kreatywności, zdolności psychofizyczne, ludzką interakcję i upośledzają zdolność skupienia uwagi dziecka.

- Pomysł, że aplikacja na iPada nauczy moje dziecko dobrze pisać i arytmetyki jest totalną niedorzecznością – mówi pracujący w Google Alan Eagle, którego dzieci uczęszczają do szkoły Waldorfa i nie potrafią używać wyszukiwarki Google.

Rodzice uczniów szkoły, którzy w znakomitej większości pracują w branży IT uważają, że nie ma pośpiechu z wprowadzaniem komputerów, ponieważ ich obsługa jest niezmiernie prosta i może być przyswojona w szybkim czasie.

- To jest super proste, jak użycie szczoteczki do zębów. W Google i podobnych miejscach tworzymy technologię ogłupiająco prostą w użyciu. Nie widzę powodów, dla których dzieci nie mogłyby się jej nauczyć jak podrosną - mówi Eagle

http://www.pb.pl/2510572,9519,szokujace-wyznania-p...

.

więcej...